
O Nucleèa Atelier
Nazywam się Justyna Marcinkowska i stworzyłam Nucleèa Atelier, żeby dać więcej przestrzeni swoim pasjom, marzeniom i potrzebie tworzenia rzeczy własnymi rękami.
Marka wyrosła z bardzo szerokiego wachlarza zainteresowań, ale wizualnie wciąż wraca do kilku mocnych obsesji: wyrazistego koloru, biomorficznych form, płynnych kształtów i przedmiotów z klimatem. Stąd kolekcje takie jak Biomorphic i Spheric, ale też lampy powstające w atelier.
Jestem też ogromną fanką nauk ścisłych. Matematyka, fizyka i chemia bardzo naturalnie wpisują się w ten proces, nie jako coś chłodnego i odległego, ale jako cicha struktura stojąca za pięknem. Żywica porusza się dzięki lepkości, temperaturze, grawitacji i czasowi. Pigmenty rozdzielają się, zderzają i osiadają według zasad, które częściowo da się kontrolować, ale których nie da się całkowicie podporządkować. Bardzo lubię to napięcie. Dla mnie tworzenie przedmiotów jest rozmową między intencją a materią.
Te prace nie mają być perfekcyjnie sterylne. Wielu twórców pracujących z żywicą usuwa niemal wszystkie pęcherzyki powietrza za pomocą podgrzewania lub próżni. Tutaj proces jest kontrolowany inaczej. Część śladów tego, co często nazywa się niedoskonałością, zostaje celowo widoczna.
Dla mnie te detale są żywe, płynne i twórcze.
Większość kolekcji opiera się na kobalcie, magencie, głębokiej zieleni, złotych akcentach i kosmicznych tonach. Czasem pojawiają się też spokojniejsze prace, ale nadal pozostają połączone z tym samym światem wizualnym.
Ogromną częścią mojego życia są też zwierzęta. Kocham je chyba bardziej, niż wypada, ale nie planuję z tym walczyć. Stąd pomysł na zatrzymywanie drobnych, osobistych śladów, takich jak futerko czy piórka, w biżuterii.